Pasta z sera białego i tuńczyka oraz zagubione zdjęcie

Danie proste  jak teksty Marii Peszek. I tak samo jak w przypadku przekazów jej piosenek, sekretem tej pasty jest właśnie ta prostota. Pastę tak samo jak i Marię poznałam przypadkiem. Obie nie zachwyciły mnie przy pierwszym kontakcie. Poznałyśmy się bliżej i przez pewien okres byłam największą fanką obu: Pasty i Marii. Marię poznałam bo zaczęła nagrywać z Waglewskimi (całą trójką!). Waglewskich kocham od zawsze, każdą nową płytę każdego z osobna, każdego w parze i tercecie młócę do znudzenia, a że to nigdy się nie dzieje to do kolejne muzycznej fascynacji.

Wracając do Marii i do Pasty. Obie jak na razie mają trzy elementy…. Maria ma trzy płyty, a pasta trzy składniki. Jeden element Pasty i Marii jest nijaki- zapełnia przestrzeń, jest zapychaczem, kolejny to ich kwintesencja- coś wyróżniającego od wszystkich Marii i wszystkich Past świata. Ostatni składnik jest ostry, mocny i dopełnia cały przekaz…. Mam nadzieję, że Maria nagra kolejną płytę która będzie jej 4 składnikiem….. jeśli chodzi o Pastę to chyba składników wystarczy 😉

 

Na pastę potrzebujesz:

  • 1 puszkę tuńczyka w kawałkach sosie własnym
  • 1 kostkę twarogu
  • cebulę pokrojoną w kostkę

Wszystko wymieszaj 😉

Zdjęcie zaginęło…. nie wiem jak…. pamiętam że je przerabiałam- nie pamiętam czy eksportowałam na dysk. Nie pamiętam też jak nazwałam katalog. Przejrzałam całą bibliotekę lajta- nie ma. Przeszperałam dysk- nie ma. Trudno 😉
Na Marię potrzebujesz:

 

 

 

 

One Comment

Dodaj komentarz