Papryka faszerowana i przemyślenie o kradzieży przepisów kulinarnych

Pomysł na obiad przyniósł oczywiście głód i sklepik osiedlowy 😉 Papryka za 3.99 zł! No nie!!! Ja takie okazje właśnie uwielbiam! Ponieważ nie bardzo lubię mięso mielone postanowiłam zastąpić je kawałkami soczystego kurczaczka z indyjską nutą. Uzyskałam ją dzięki dodaniu sporej ilości kozieradki, bez której indyjska kuchnia nie istnieje 😉 (jak to mawia Pani Magdalena G. )

Potrzebujesz:

  • 5 sporych papryk,
  • 4 cebulki dymki,
  • 1 pierś z kurczaka,
  • 1 szklankę ryżu krótko ziarnistego,
  • 3 liście trawy cytrynowej,
  • 1/4 szklanki martini bianco- opcjonalnie.
  • przyprawy do kurczaka (sól, pieprz, 1 łyżeczkę ziaren kozieradki, papryka ostra, gałka muszkatołowa),

 Kurczaka pokrój na kawałki i wytaczaj w zestawie przypraw. Odstaw na 30 min do lodówki. Ryż przepłukaj z 3 razy i mocz przez około 30 min.

Papryce odkrój górę z ogonkiem, wytnij gniazdo nasienne i przepłukał środek. Z odkrojonej części papryki zjadliwe części posiekaj drobno. Dymkę pokrój i podsmarz w woku, dodaj kurczaka i obsmarz go na brązowo. Dodaj posiekaną paprykę (tą z górnych części w okół ogonka) i ryż. Zalej  1/4 szklanką martini bianco i odczekaj chwilę, aż alkohol odparuje. Zalej wszystko 1 szklanką wody i gotuj, aż ryż zmięknie. Gotowym farszem faszeruj papryki i zapiekaj w piekarniku aż papryka będzie mięciutka. Ja papryki poukładałam w keksówkach bo niemiłosiernie mi się wywracały 😉

Kuchenne przemyślenie: ostatnio na Durszlak.pl wybuchła kolejna dyskusja pdt. ktoś komuś ukradł przepis. Dzień potem facebookowy świat zagrzmiał informacją, że jakaś gwiazda DD TVN wydała książkę w dużej mierze opierając się w niej na przepisach znanych mi blogerek. Zaczęłam się  zastanawiać na ile osoby, które twierdzą, że przepis im ukradziono mają rację. Bo przecież właściwie wszystko już wymyślono i ugotowano, trudno jest więc wymyślić coś całkiem innego, nowego nie inspirując się dziedzictwem istniejącego dorobku kulinarnego. Jeśli jednak ktoś żywcem ściąga przepis włącznie z jego opisem (podmieniając nieznacznie niektóre słowa) nie podając źródła jest to kradzież. Jeśli ktoś kożysta z jakiegoś przepisu (modyfikuje go po swojemu) nie podając źródła inspiracji- jest to brak kultury. Ja kulinarnym talentem nie jestem, często inspiruję się przepisami wyłowionymi z internetu, wychodzę jednak z założenia, że ładnie jest o tym wspomnieć podając źródło przepisu „matka”. Jeśli uważasz i robisz tak jak ja udostępnij ten post na swoim profilu facebookowym 😉

Dodaj komentarz