Zapiekanka

Nadchodzi jesień. Jest jeszcze ciepło, ale wieczory są już chłodne. Powietrze ma inny zapach, jest wilgotne i zimne. Ktoś mi ostatnio powiedział, że lubi tę cześć roku i to, że powietrze tak pachnie. Powiedział to pewien „odnaleziony” jednorazowy znajomy sprzed lat. Każdy ma w swoim życiu właśnie takie osoby. Poznane lata temu na koloni, poznane na szlaku w górach, czy poznanych na woodstocku. Przez krótką chwilę spędza się z tą osobą sporo czasu, schodząc ze szlaku i rozmawiając o rzeczach błahych, czy pijąc piwo przed namiotem i rozmawiając na ważne na tamten moment tematy. Nie zwraca się na te osoby uwagi bo od samego początku wiadomo, że to znajomi jednorazowi, którzy zaraz znikną. Dzieje się też tak, że z pewnymi osobami przez jakiś czas ma się bardziej intensywny kontakt, może to trwać tydzień, miesiąc może kilka lat. Potem taka osoba znika, wzięła z relacji z nami to co potrzebowała i znikła. Nie wolno mieć jej tego za złe, bo nam też dała wiele. Niektórzy ludzie nie przywiązują się szybko. Zaufanie i przywiązanie się do kogoś zajmuje im wiele lat i jest podszyte totalnie prawdziwą miłością do drugiej osoby. Do takich ludzi należę ja. Przywiązana jestem do niewielu osób, niewiele osób nazywam swoimi przyjaciółmi. Zabrzmi górnolotnie, ale na przyjaźń trzeba sobie zasłużyć, a bycie dobrym przyjacielem to ciężka praca – nie wszyscy są jej warci ;).

zapiekanka z parówkami

Potrzebujesz:

  • parówki (przeczyta ich skład, niech będzie tam mięso a nie MOM, niech nie będzie tam celulozy i soi),
  • makaron żytni,
  • pieczarki,
  • parmezan,
  • 2 jajka,

Makaron ugotuj. Do żaroodpornego naczynia połóż 1/2 makaronu, ułóż całe parówki, posyp pokrojoną cebulą i startymi pieczarkami. Nałóż resztę makaronu, zalej całość rozbełtanymi jajami, posyp parmezanem – zapiecz aż ser będzie rumiany.

 

Dodaj komentarz