Halawa i „durne chińskie porno bajki”

halawa

Lata świetlne temu byłam mocno zakochana w „durnych chińskich porno bajkach”. Z ogromną namiętnością połykałam każde nowo wydane Anime, dławiłam się starociami, czytywałam Mangi. Potrafiłam siedzieć całe dnie przed monitorem i czytać japońskie komiksy, oglądać bajki z mordującymi wzrok małymi żółtymi tłumaczeniami. Czasy były ciężkie… Polskich tłumaczeń było jak na lekarstwo, do tego były kiepskie. Nie miałam internetu, więc oglądałam i czytałam to co udało mi się „wyrwać” od znajomych. Czasy były ciężkie…. W moim odczuciu, nie były jednak gorsze. Każdej zdobytej płycie z serialem towarzyszyły ogromne emocje. Nie wybrzydzaliśmy. Z mangowym światem mieliśmy styczność tylko dzięki miesięcznikowi „Kawaii”.

Dziś wystarczy wpisać w wyszukiwarkę google odpowiednie hasło i wszystko mamy podane na tacy. Próbowałam nawet wrócić do starego hobby. Nie udało mi się- nie czułam już tej ekscytacji. Czasy są lekkie 😉

To co mi zostało z tamtych czasów to trochę sentymentu do ludzi, którzy wtedy ze mną dzielili tę pasję, oraz parę pozycji do których czasami jeszcze wracam 😉

Poznajcie Lain z „Serial Experymental Lain”

A Halawa?

Robię się prosto i jest wspomnieniem woodstokowym 😉

halawa

Potrzebujesz:

  • 2 szklanki wody
  • 1/2 szklanki kaszy manny
  • 2 łyżki masła
  • 1/2 szklanki rodzynek
  • 1 banana
  • 2 łyżki cukru waniliowego
  • 1/4 łyżeczki kardamonu
  • sok z 1/2 cytryny

Wodę zagotuj z cytryną, cukrem i rodzynkami. Banana pokrój. Kaszę zrumień na maśle. Do wrzącej wody dodaj kaszę i banana. Wymieszaj. Koniec 😉

Przepis znaleziony bardzo pokrętnym sposobem. Na początek znalazłam nazwę. Potem znalazłam tysiące przepisów na Chałwę (Halva po obcemu), potem kolejne tysiące przepisów na halawę na mleku (nie mogła być na mleku bo krisznowcy go nie używają), potem na mleku sojowym (pewnie jest dobra, ale ta na wood kosztuje grosze więc nie może być robiona na takim rarytasie). W końcu trafiłam gdzieś na jakimś forum na przepis zbliżony do tego ale bez kardamonu- a kardamon jestem pewna, że tam był. Potem wyczytałam, że ktoś gdzieś spróbował dać soku z limonki. Przepis powstał dzięki google właśnie- czasy są fantastyczne ;D 

4 Comments
  1. Od razu wiedziałam, o czym mowa 😉 Kiedyś oglądałam anime nałogowo. Kilka lat temu mi przeszło, ale jednak pewien sentyment zostaje. A może nie, może po prostu pamięć. Czasy dzieciństwa 😉

    Halawę robiłam po raz pierwszy całkiem niedawno – pyszna! Oryginalna, zdecydowanie inna od kaszy manny przygotowanej tradycyjnie, niemniej chce się ją powtórzyć.

    • Oh sentyment napewno! Ja jedyne co jeszcze śledzę jako tako to Mizayakigo, Gainax i ABe (choć tu szału nie ma). A Halawa moim zdaniem najlepsza jest na wood 😉 Pozdrawiam

Dodaj komentarz