Czytajcie etykiety na produktach!

Dziś jadąc w odwiedziny do pewnych dawno niewidzianych znajomych w budce przy pkp zakupiłam soczek pomidorowy. Niemiłosiernie denerwując tym Panią ekspedientkę (czy to słowo jest jeszcze w użyciu?) poprosiłam o podanie wszystkich rodzajów artykułów z tej linii produktu, w celu zagłębienia się w ich skład. Nie było w nich nic zaskakującego- w ilości pomidorów wygrał sok drogi, firmowy z charakterystycznym aforyzmem na kapslu. Sok mówił do mnie „Nie wahaj się! Nie czekaj”.  Nie czekając wypiłam zanim nadjechał pociąg.

Wracając  z odwiedzin zaszłam do mojego ulubionego – przede wszystkim ze względu na niewielki dystans do mojego domu- marketu w celu zakupu soku bogatego w beta karoten (długo się trawi stąd łatwo nim zaspokoić głód, a potrzebowałam lekko zaspokoić pragnienie łaknienia). Półka była bardzo bogata w marki i rodzaje przecierów. Zapragnęłam mieć litr przecierowego soku  z kategorii „marchew-jabłko-banan”.

Rozpoczęłam tradycyjne sprawdzanie etykiet. Na początek odpadły przeciery zawierające cukier. Zawartość marchwi we wszystkich była dość podobna, jak było jej mniej o 1% to więcej było jabłek i odwrotnie. Banan ( jak by nie było najdroższy z owoców produkowanych do wyrobu produktu) znajdował się w butelkach w dość śladowej, jednostajnej ilości…..aż do ostatniego najtańszego, najmniej pozornego soku, którego wcale bym nie dostrzegła bo stał na ostatniejpółce. Sok ten kosztował o 50% mniej niż najdroższy z danej kategorii i był najtańszy w tym sklepie, a zawierał UWAGA o 5 % więcej bana niż pozostałe! To nie jest dużo, ale po co mam przepłacać? Skoro najdroższy sok zrobiony jest z większej ilości tanich produktów, a ten tańszy ma więcej tych drogich to zdecydowanie wybiorę ten drugi! Witaminowo się nie różnią za wiele, a w portfelu mam zaoszczędzoną złotówkę 8)

Producenci soków! Nie róbcie z konsumentów idiotów!

Kupuj z głową! Czytaj etykiety!


2 Comments

Dodaj komentarz